848 Obserwatorzy
34 Obserwuję
bierzanka

Book-love

Bo miłość do książek nie ma granic ;)

Teraz czytam

Porzucone królestwo
Feliks W. Kres
Bar dla potępionych
Kealan Patrick Burke, Grzegorz Komerski

Wakacyjna szkoła pisania :)

Bookrage'a ciąg dalszy - nowy cel sprzedażowy

Moi Drodzy!

Ekipa Bookrage nie daje odpocząć od czytania ;) Dorzucili do pakietu trzy nowe pozycje i postawili nowy cel sprzedażowy - gdy zakupione zostanie 1800 pakietów, dorzucą do tej pory niepublikowanego Grabińskiego.

Kupujcie, kupujcie, bo chciałabym mieć komplecik dzieł polskiego Poe.

 

Więcej na www.bookrage.org oraz na fanpage'u ekipy (https://www.facebook.com/bookrage?fref=nf)

Wakacyjny Bookrage - Wiedźmy i czarodziejki

Opowieści z Wilżyńskiej Doliny - Anna Brzezińska Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny - Anna Brzezińska Miasto w zieleni i błękicie - Anna Kańtoch Porzucone królestwo - Feliks W. Kres Salamandra - Stefan Grabiński Pani Dobrego Znaku - Feliks W. Kres

Ekipa Bookrage przygotowała niestety kolejny świetny pakiet - niestety, bo kuszą i namawiają do wydania pieniędzy, potwory ;)

 

Nowy pakiet zawiera pozycje: 

  • Opowieści z Wilżyńskiej Doliny
  • Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny
  • Pani Dobrego Znaku
  • Miasto w zieleni i błękicie
  • Porzucone królestwo
  • Salamandra

 

Wspaniały pakiet do kupienia na www.bookrage.org

W dżungli zdrowia

Moi drodzy, tym razem poszaleliśmy. Komplet dwóch książek Beaty Pawlikowskiej - "W dżungli zdrowia" oraz "Blondynka na tropie tajemnic" - w rewelacyjnej cenie 19,99 zł. Serio, serio, tylko że liczba kompletów ograniczona, więc trzeba się spieszyć.

 

Tutaj można znaleźć promocję: http://www.libroteka.pl/index.php/catalog/product/view/id/329012/s/w-dzungli-zdrowia/

Książka tygodnia - "Para w ruch" za 19,99 zł

Rozpoczynamy w Librotece akcję "Książka tygodnia". Dokładnie przez tydzień wybrana pozycja za jedyne 19,99 zł.

 

W tym tygodniu (15-22.05) zapraszamy fanów Terry'ego Pratchetta - w promocji najnowszy tom z cyklu Świat Dysku pt. "Para w ruch".

 

Książka dostępna tutaj: http://www.libroteka.pl/index.php/catalog/product/view/id/328078/s/para-w-ruch/

Kolejny tytuł w promocji już za tydzień :)

Uwaga! Na przecenioną pozycję nie obowiązują dodatkowe rabaty.

Dracula's Castle For Sale

"Dracula's Castle" is for sale, but it comes with a catch: Dracula himself, or at least the historical basis for the character, never actually lived there.

Also, it needs some bathrooms.

“If someone comes in with a reasonable offer, we will look at who they are, what they are proposing, and will seriously entertain the idea," Mark Meyer told the Daily Telegraph. His firm, Herzfeld & Rubin, would handle any potential sale for Bran Castle, as the building's really known.

Construction on Bran began in 1377 and was completed in 1388, according to a timeline on the castle's website. (Yes, Dracula's Castle has a website.)

Its nickname comes from the fact that it closely matches the description of the castle in Bram Stoker's "Dracula." Stoker himself never visited, but is believed to have read about it and based the castle in his novel on what he read.

The character itself, or at least its name, is based loosely on Vlad Dracul, a.k.a. Vlad Tepes or "Vlad the Impaler." And while Vlad never lived at Bran either, documents suggest he was once captured and imprisoned inside for two months.

If you want to own the castle, it's going to take a bite out of your bank account. While Meyer isn't naming a price, the 57-room manor on 22 acres has been on the market several times in recent years, with investors at one point hoping to get $135 million.

On the other hand, the castle gets 560,000 paying tourists a year so buying it won't necessarily bleed you dry.

“At present, it makes a tidy profit," Meyer told the Telegraph. "But in the right hands it has the potential to generate far more revenue than we could ever imagine.”

Źródło materiału: http://www.huffingtonpost.com/2014/05/12/draculas-castle-for-sale_n_5308000.html

Kolejny Bookrage - tym razem dla fanów sci-fi

Na srebrnym globie - Jerzy Żuławski

Serwis BookRage, oferujący pakiety książek w postaci elektronicznej w cenie określonej przez kupującego, startuje z kolejną akcją, w ramach której dostępny jest pakiet książek świetnych polskich autorów science fiction.

 

W ramach pakietu otrzymujecie sześć książek:

„Małe zielone ludziki” Krzysztofa Borunia – Powieść na pograniczu political i science fiction, opowiada o dziwnych i niezwykłych wydarzeniach towarzyszących pojawieniu się na terenie jednego z afrykańskich państw "terytorium zakazanego". Czy jest to efekt działalności tajemniczej organizacji terrorystycznej, czy też pojawili się tam przybysze z kosmosu – tego należy się dowiedzieć. (ISBN 978-83-64416-51-4)

 

„Senni zwycięzcy” Marka Oramusa – „Śpijcie, zwycięzcy” to formuła, jaką w tej kulturze żegna się umarłych. Oto praktyka XXV wieku: wielkie grupy ludzi przeznacza się na zatracenie tylko po to, by inni, stojący wyżej pod względem technologicznym, mogli nasycić się ich tragedią. Przedstawiona w powieści wizja zamkniętego, wielopiętrowo zmanipulowanego społeczeństwa odpowiada w wielu szczegółach polskiej rzeczywistości doby komunizmu. Książka, zaliczona do nurtu fantastyki socjologicznej, dziś odnosi się do pokrewnych zjawisk: podatności społeczeństwa na sterowanie przez władzę i kreowanie rzeczywistości przez telewizję. Chociaż przypomina pod tym względem słynny film „Truman Show”, powstała od niego dwie dekady wcześniej. (ISBN 978-83-64416-53-8)

 

„Klatka pełna aniołów” Andrzeja Zimniaka – Swego Enkela, włóczykija i zawadiakę, zalicza Andrzej Zimniak do rasy brudnych aniołów. Męski a zarazem niedojrzały, barwny pozer nigdy nie tracący poczucia misji, cnotliwy rozpustnik i awanturnik, lecz także filozof okazuje się Enkiel bliskim krewnym bohaterów z mitologicznego panteonu. Jak Chandlerowski Marlowe i rycerze Okrągłego Stołu, jak Batman i Robin Hood. Lecz nawet na tak zacnym tle pozostaje Enkel postacią unikatową, został bowiem wybrany jako najgorszy i zarazem najlepszy. Poza tym posiadł SEKRET! (ISBN 978-83-64416-49-1)

 

Pakiet zawiera również klasykę z początku ubiegłego wieku: „Trylogię księżycową” Jerzego Żuławskiego, składającą się z tomów"Na srebrnym globie", "Zwycięzca" i "Stara Ziemia". Tak pisał o niej Stanisław Lem: „Zbudować cały olbrzymi świat z próżni i kamienia, z czerni i bieli, i prowadzić przez tę martwą pustynię ludzi zamkniętych w żelaznym wozie, ukazując ich wysiłki, ich walkę tak, by czytelnik czuł się naprawdę przeniesiony na Księżyc i do głowy nawet mu nie przyszło, jakie to niebezpieczeństwa monotonii, ubóstwa zagrażały zamierzonej akcji — było przedsięwzięciem bardzo ryzykownym. Oparcie twórczej wyobraźni na rzetelnych danych astronomicznych (do książki załączona była dokładna mapa wyprawy), kontynuowanie wypadków z realistyczną sumiennością i ścisłością logiczną — oto źródła pisarskiego sukcesu”

 

Natomiast zapłata powyżej aktualnej średniej ceny pakietu oznacza otrzymanie w pakiecie dwóch dodatkowych książek, co oznacza łącznie osiem (!) pozycji:

„Jasnowidzenia inżyniera Szarka” Krzysztofa Borunia – ostatnia powieść klasyka polskiej SF opisuje perypetie inżyniera Adama Szarka, który na skutek dziwnego wypadku w elektrowni nagle zaczyna doznawać tajemniczych wizji przyszłości. Czy stoją za tym duchy, kosmici, anioły, czy też inne zjawiska paranormalne? (ISBN 978-83-64416-54-5)

 

oraz

„Twarzą ku ziemi” - powieściowy debiut Macieja Parowskiego. Rozgrywająca się w XXI-wiecznej „elektronicznej dżungli” opowieść o wyniesieniu i upadku głównego bohatera daje obraz życia społeczeństwa sterowanego przez skorumpowaną elitę władzy. Książka jest skrzyżowaniem klasycznej science-fiction, antyutopii, przypowiastki moralnej i barwnej powieści sensacyjnej. Wydanie uzupełnione o potrójne posłowie, w którym autor patrzy na swoją książkę z perspektywy dziesięciu i dwudziestu lat, a także podsumowuje nurt socjologiczny w polskiej fantastyce naukowej w eseju „Kilkunastu Hamletów”. (ISBN 978-83-64416-52-1)

 

Jak zwykle pakiet trwa tylko dwa tygodnie więc nie warto się ociągać!

Adres to oczywiście http://bookrage.org.

"Nic nie jest oryginalne. Kradnij ze wszystkiego, co wpływa na twoją inspirację lub napędza twoją wyobraźnię. Wchłaniaj stare filmy, nowe filmy, muzykę, książki, obrazy, fotografie, wiersze, sny, przypadkowe rozmowy, architekturę, mosty, znaki drogowe, drzewa, chmury, zbiorniki wodne, światło i cienie. Wybieraj tylko te rzeczy, z których masz kraść, które przemawiają bezpośrednio do twojej duszy. Jeśli tak zrobisz, twoje prace – i kradzieże – będą autentyczne. Autentyczność jest bezcenna; oryginalność nie istnieje. I nie zawracaj sobie głowy ukrywaniem swojego złodziejstwa – obnoś się z nim, jeśli masz na to ochotę. W każdym razie zawsze pamiętaj, co powiedział Jean-Luc Godard: „Nie chodzi o to, co skądś zabierasz – chodzi o to, gdzie zabierasz.

Jim Jarmusch"
Źródło materiału: http://kulturawplot.pl/2014/04/14/rekwizyty-filmowe/#more-9005

STEPHEN KING. SPRZEDAWCA STRACHU - fragment pierwszej polskiej książki o Stephenie Kingu

Wydawnictwo Replika serwuje fanom Stephena Kinga nie lada gratkę. Już 16 kwietnia wychodzi PIERWSZA W POLSCE książka o mistrzu grozy.

 

W związku z tym przygotowaliśmy małą niespodziankę - od dziś do dnia premiery możecie zamówić książkę w specjalnej, przedsprzedażowej cenie 25,21 PLN (zapraszamy TUTAJ). Książkę zamówioną dziś wyślemy po premierze.

 

A już dziś zdradzamy mały fragment książki. Dziękujemy wydawnictwu Replika za uchylenie rąbka tajemnicy :)

 

 

 

STEPHEN KING. SPRZEDAWCA STRACHU

Robert Ziębiński

(fragment)

 

I

Dlaczego uwielbiam Stephena Kinga?

  

Kiedy w prasie pojawia się tak sformułowane pytanie, możecie być pewni trzech najbardziej wyświechtanych odpowiedzi. Pierwsza brzmi: „Uwielbiam Kinga, bo jest mistrzem narracji”. Owszem, mistrzem jest, ale czy jedynym we współczesnym świecie? Nie sądzę. Jest wielu innych pisarzy, którzy radzą sobie z narracją równie dobrze jak on. (Tu z miejsca przychodzi mi do głowy niedoceniony wciąż w Polsce Peter Straub, który znany jest u nas głównie z faktu, iż napisał dwie książki… z Kingiem).

 

Druga odpowiedź brzmi: „Uwielbiam Kinga, bo jest królem literackiego horroru”. Jest mistrzem, to nie ulega wątpliwości. Ale nie niedościgłym. Żyjemy w specyficznym kraju, w którym gatunek literacki zwany horrorem jest przekleństwem wydawców, a nie błogosławieństwem. Po tym jak w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez nasz rynek przetoczyła się dosłownie lawina szmatławych (dobra, będę uczciwy − doskonałe też się trafiały) powieści grozy, rynek się nasycił. I ten stan utrzymuje się do dziś. Powieści grozy nie sprzedają się tak, jak powinny i potwierdzi to każdy wydawca w Polsce (a jak twierdzi inaczej − zwyczajnie kłamie). Owszem, osiągają swoje malutkie nakłady, ale nie powalają one nikogo. Dobrze sprzedają się u nas oczywiście King, Masterton czy… No właśnie. Oto, co się ostało z horrorowego boomu. Światowa gwiazda i taki nasz horrorowy Jonathan Carroll. Clive Barker umarł dla polskich czytelników dawno temu, Peter Straub nie miał szansy zaistnieć, Ramsey Campbell, Jack Ketchum… Tę litanię moglibyśmy ciągnąć tu w nieskończoność.  Dobrze sprzedaje się Dean Koontz, ale zwróćcie uwagę na drobny szczegół – jego powieści w Polsce opatrzone są szyldem „Thriller”. Chcesz się u nas sprzedawać – uciekaj jak najdalej od określenia „Horror”. 

 

Wreszcie trzecia odpowiedź: „Uwielbiam Kinga, bo pod płaszczykiem grozy snuje on opowieści o ludziach i małych amerykańskich miasteczkach”. Taaa… Jakby on jedyny. Setki amerykańskich pisarzy wychowanych na brytyjskiej wiktoriańskiej prozie (bo tego ich uczą w szkołach) kontynuuje dickensowską, szczegółową narrację, czego najlepszym przykładem niech będzie kariera Richarda Russo, czy Johna Irvinga.

Ta przydługa dygresja miała do czegoś prowadzić. Do odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego uwielbiam Stephena Kinga?”.

 

Otóż uwielbiam Stephena Kinga z jednego prostego powodu. Nie ma na tym świecie drugiego takiego pisarza, który jak King uosabiałby sobą cały rynek wydawniczy. Kiedy myślę: „King”, nie myślę: „groza, psychologia postaci, narracja”. Myślę: „historia wydawniczego rynku w pigułce”. Chcecie dowiedzieć się, jak osiągnąć sukces? Chcecie przekonać się, jak zmieniały się zasady wydawania powieści, styl promocji, układania list bestsellerów? Chcecie poznać każdy znany ludzkości model literackiej kariery? Wystarczy, że przyjrzycie się bliżej życiorysowi Stephena Kinga. Tam jest wszystko. Lata wykładów na bibliotekoznawstwie (czy w szkołach marketingu) zamknięte w życiorysie jednego faceta z prowincjonalnego amerykańskiego miasteczka.

Potrzebujecie dowodów? Proszę bardzo.

 

King pisał od zawsze. Taką wersję podają wszyscy znani biografowie, i sam autor potwierdza ją w swojej autobiografii. Pisanie stało się dla niego ucieczką: od biedy, chorób, dzieciństwa, które upłynęło mu na ciągłych przeprowadzkach. Od zawsze (czyli mniej więcej odkąd skończył pięć lat) interesowała go proza gatunkowa i w niej się doskonalił. Najpierw, jak na małego chłopca przystało, pisał o króliczkach, potem o cmentarnych hienach i postapokaliptycznych wizjach upadku ludzkości, by wreszcie dorosnąć do debiutu − powieści o dręczonej przez bliskich i przez własne wyrzuty sumienia dziewczynce o tajemnej mocy. (Po drodze dopuścił się jeszcze bodaj jedynego w karierze plagiatu – czyli przepisał po swojemu Studnię i wahadło Edgara Alana Poe – ale to zupełnie inna historia.) Wspominam o tym, aby pokazać jak płynnie początki kariery literackiej Kinga wpisywały się w klasyczny model kariery pisarza, jaki panował wówczas na rynku literatury pop. Pod tym względem King nie różnił się niczym od Richarda Mathesona czy Philipa K. Dicka. Całe życie chciał pisać, pisał i pragnął się z tego utrzymywać. Publikował hurtowe ilości opowiadań, tak w pismach pornograficznych, jak w tanich magazynach SF. Nieistotna była jakość gazety, liczyła się publikacja. Im częściej pojawiało się jego nazwisko, tym lepiej. Portfolio rosło, agenci od czasu do czasu trafiali na jego teksty, ale przede wszystkim dbał o to, co najważniejsze – dziś nazwalibyśmy to bazą użytkowników, czyli czytelników, którzy zaczynali kojarzyć jego nazwisko.

 

„Kariera przez wytrwałość” – tak działał Mickey Spilane, Raymond Chandler, Jim Thompson, John MacDonald i wielu, wielu innych. Jeśli którymś z waszych ulubionych pisarzy jest amerykański autor, który debiutował jakieś cztery dekady temu − sprawdźcie listę jego publikacji. Na dziewięćdziesiąt osiem procent jest imponująca.

Czy Carrie ukazałaby się, gdyby nie fakt, że King po prostu miał szczęście i polubił go redaktor? Pewnie nie. Niestety – element szczęścia w karierze jest dość istotny, choć oczywiście niedecydujący. W końcu któraś z jego kolejnych powieści by się ukazała. Z książki na książkę King stawał się coraz bardziej sprawny… Ale czy bez Carrie zostałby królem? Chyba nie. Ta powieść (mimo że była finansową klapą) utorowała mu drogę do prawdziwego sukcesu. A wszystko to dzięki jej ekranizacji, o czym przeczytacie więcej w dalszej części niniejszej książki. I tu pojawia się kolejny model kariery literackiej – tej, której siłą napędową staje się film.

 

Fakt, że Carrie Briana de Palmy okazała się hitem kinowym sprawił, że ludzie zainteresowali się najnowszą powieścią Kinga (wówczas trzecią) − Lśnieniem. Wydawnictwo Doubleday, z którym wówczas związany był King, wcale nie wierzyło w rynkowy potencjał powieści. Ukazała się w nakładzie zaledwie dwudziestu pięciu tysiącach egzemplarzy!  Dopiero nagły wzrost zainteresowania sprawił, że wydawnictwo zdecydowało się na dodruki.

 

Tak narodził się najstraszniejszy facet w Ameryce. Przydomek, który King pielęgnował przez lata, by potem stał się on jego kulą u nogi − jak się występuje w telewizyjnych reklamach kart kredytowych jako postać demoniczna, to potem można mieć pretensje tyko do siebie. Ale o tym za chwilę.

 

 W 1977 roku King powoli staje się gwiazdą. Może jeszcze nie największą (wydawca wciąż grzebie mu w książkach i narzuca własne zmiany – jak miało to miejsce w przypadku pierwszego wydania Bastionu w 1979 roku), ale całkiem solidną.

Każdy dbający o swoje dobre imię autor, pretendujący do miana literackiej gwiazdy, po takim hicie jak Lśnienie szybko wydałby kolejną przebojową powieść. Ale nie King. On zdecydował się na dziwny eksperyment (dziś, z perspektywy czasu, wiemy, że spory wpływ na ten eksperyment miał fakt, iż King sporo wówczas pił) – otóż wydał zbiór opowiadań oraz powieść pod pseudonimem. Rage, podpisane nazwiskiem Richard Bachman, przepadło w księgarniach, ale już zbiór Nocna zmiana sprzedał się tak świetnie, że ustanowił rekordy pośród sprzedaży antologii.

 

Podsumowując ten etap kariery Kinga: od ambitnego chłopaka, który chce pisać za wszelką cenę, przez pisarza, którego powieść adaptowano w kinie, co znacznie przyspieszyło jego karierę, po niestroniącego od eksperymentów rynkowych autora. Nieźle. A to dopiero początek.

 

Po awanturze związanej z cięciami w Bastionie (został zmuszony do skrócenia powieści o dwieście stron) King zdecydował się odejść od wydawnictwa Doubleday i zrobił to w stylu, jaki dziś nazwalibyśmy transferowym: niczym wielka gwiazda piłki nożnej.

Doubleday otrzymało ultimatum – płacą mu trzy i pół miliona zaliczki, albo się rozstają. Wyłożyli na stół trzy miliony. Rozstali się. King trafił do domu wydawniczego Viking.

Mamy rok 1978. Stephen King rozpoczyna nową erę w historii literatury. Erę gigantycznych zaliczek, transferów między wydawnictwami i wojny na agentów. Oczywiście pomógł mu w tym nowy agent i kumpel od kieliszka, Kirby McCauley, który uświadomił mu ile, tak naprawdę zarabia (rozstali się dopiero w latach dziewięćdziesiątych, kiedy King przestał pić), ale decyzję o skierowaniu swojej kariery na nowe tory King podjął świadomie i z pełną premedytacją.

 

Mniej więcej wtedy też wypowiedział publicznie zdanie, z którego okrakiem wycofywać będzie się całe życie: że jest literackim odpowiednikiem McDonalda (czyli że jedzą go wszyscy Amerykanie i jest w każdym domu). Ta jedna niefortunna wypowiedź, w połączeniu ze wspomnianą reklamą kart kredytowych American Express (emitowaną w 1985 roku), w której King przechadzał się po nawiedzonym zamczysku pośród mgieł i dziwnych odgłosów, sprawiły, że poważni krytycy literaccy uznali go za pisarza pulpowego i popowego. I tak naprawdę nigdy zdania nie zmienili.

 

A więc mamy początek lat osiemdziesiątych. King wkracza w dekadę już jako gwiazda totalna. Jego powieści osiągają milionowe nakłady, staje się marką, która decyduje o sukcesie innych (vide: kariera Clive’a Barkera, którego King namaścił), ale mimo to zachowuje on dystans do sukcesu. Więcej – King znów zaskakuje, wprowadzając na rynek wydawniczy nowy model promocji: poprzez limitowane edycje książek. Od wydania Podpalaczki niemal każda jego książka ukazuje się w tzw. edycji limitowanej. Nie byłoby w tym nic dziwnego – nie on wymyślił fanowskie wydania, itp. – gdyby nie jeden drobny szczegół. Otóż wszystkie edycje limitowane wydawane są nie przez wielkie wydawnictwa, z którymi King ma umowy, a przez maleńkie oficyny literackie, które niejednokrotnie, wydając w ten sposób powieść Kinga, zarabiają budżet na cały rok działania. Stosując taki zabieg, autor Carrie postanowił spłacić dług, jaki miał wobec małych wydawców, którzy publikując jego opowiadania, pomagali mu budować literacką markę. Który z pisarskich gwiazdorów tak się zachowuje? Ano niewielu. Do dziś – o czym mało kto wie − King rozdaje swoje opowiadania małym oficynom za bezcen (tylko trzeba trafić na jego dobry dzień), no i za dolara oddaje prawa do adaptacji swoich tekstów młodym reżyserom.

 

O ile w tej kwestii (wspierania młodych i małych) nigdy nie zmienił podejścia, to już do bycia „autorem łatą”, który przyjaźni się ze wszystkimi, owszem. Spory wpływ na to miał fakt, iż jego kariera nabrała tak gigantycznego rozpędu, iż zwyczajnie nie był w stanie wyjść na ulicę. Do legendy przeszły historie o tym, jak fani szturmowali autokar, którym podróżował podczas trasy koncertowej rockowego zespołu Rock Bottom Reminders. King stał się po prostu ikoną popkultury, a ikony mają utrudnione możliwości poruszania się.

 

Pisząc o rynku wydawniczym i tym, jak ogromny wpływ na jego rozwój wywarł King, nie mogę nie wspomnieć o dwóch rzeczach: ebookach i listach bestsellerów. Tak jest – to King jako pierwszy na masową skalę testował elektroniczne książki i opłaty za nie poprzez Internet. Eksperyment okazał się niezbyt udany (pisana w odcinkach powieść The Plant nigdy nie doczekała się ukończenia, ale ogromny wpływ na to miał fakt, iż King zwyczajnie stracił serce do tej historii), niemniej jednak, to on rozpoczął romans literatury z elektroniką. Tyle, że miało to miejsce czternaście lat temu! Kto wtedy myślał o ebookach? Ano nikt. Przez lata specjaliści od rynku wydawniczego nabijali się z Kinga, rozgłaszając plotki, jakoby jego próba podbicia Internetu brała się z tego, iż chciał więcej zarabiać i rozstać się z papierowym wydawcą – co po części było prawdą – ale dziś wszyscy jak jeden mąż powielają wypracowany przez niego w 2000 roku schemat internetowego publikowania. Życie bywa ironiczne.

 

Co do list bestsellerów… O tym wie już bardzo niewiele osób, ale… to właśnie Stephen King, publikując w odcinkach powieść Zielona mila, sprawił, iż wydawcy zmusili prestiżową listę bestsellerów „New York Timesa” do zmiany reguł „podliczania bestsellerów”. Otóż poszło o to, iż we wrześniu 1996 roku na liście najlepiej sprzedających się książek znajdowało się: sześć tomów Zielonej mili, Desperacja, Regulatorzy i Rose Madder. Tak więc w pierwszej dziesiątce została tylko jedna pozycja dla autora, który nie był Stephenem Kingiem. Ponieważ Zielona mila była jedną książką podzieloną na sześć tomów, wydawcy ustalili nową zasadę (obowiązującą do dziś): na listach bestsellerów może znaleźć się tylko jeden tom powieści drukowanej w odcinkach (tudzież podzielonej na tomy). Który? Oczywiście ten najnowszy.

 

Mam nadzieję, że nie zanudziłem was na śmierć, odpowiadając na pytanie: „Dlaczego uwielbiam Stephena Kinga?” Uwielbiam go, bo jego kariera to niesamowita lekcja historii rynku wydawniczego przełomu wieków. A przyglądanie się temu, jak sobie radził (i radzi), to niebywała lekcja pokory.

 

Jeszcze na koniec tego rozdziału taka anegdota. Otóż kiedy King był już wielką gwiazdą, poprzez swojego agenta wydał dyrektywę, która zaskoczyła (i pokrzyżowała plany) wydawców. A mianowicie: zakazał im wytłuszczania swojego nazwiska na zbiorczych antologiach opowiadań. Miał być pisany tak samo jak inni. Powód? Jak sam tłumaczył, to, że nazywa się King i sprzedaje miliony książek nie znaczy, że jest najlepszy w branży. Są lepsi, więc dlaczego ma przygniatać ich swoim nazwiskiem? I takie podejście bardzo mi imponuje.

 

II

Dlaczego napisałem tę książkę?

 

Po pierwsze: King przez cały czas rozdaje za dolara prawa do ekranizacji swoich opowiadań, przez co jego filmografia jest tak ogromna, iż trudno się w niej połapać.  Powód najbardziej przyziemny jest zatem taki: ta książka to porządek w chaosie. Opis wszystkich kinowych i telewizyjnych adaptacji prozy Kinga, jakie istnieją. Celowo pominąłem tu (poza pierwszymi trzema) tzw. „dollar babies” czyli amatorskie i półamatorskie filmy oparte na opowiadaniach Kinga. Ich liczba sięga ponad stu tytułów − aby obejrzeć wszystkie, trzeba by poświęcić rok życia, a większość z nich i tak, jak przystało na amatorskie filmy, nie wnosi zbyt wiele do filmografii twórcy Miasteczka Salem. Dlatego „dollar babies” poświęciłem osobny rozdział. I tyle.

 

Po drugie i bardziej istotne: napisałem ją, gdyż adaptacje jego prozy układają się w pewien wzór. Ułożone w kolejności chronologicznej, idealnie wręcz odzwierciedlają one życiorys samego Kinga. Jego wzloty (lata siedemdziesiąte, początek osiemdziesiątych), upadki (końcówka lat osiemdziesiątych), trudny powrót do formy (początek lat dziewięćdziesiątych) i wreszcie stagnację gwiazdy (ostatnia dekada). Oglądając je, przyglądamy się temu, jak King się rozwijał, podbijał świat, ale też mylił i błądził. A wreszcie, oglądając je, przyglądamy się temu, jak rozwinęło się Hollywood – od miejsca, które nie bało się eksperymentów, po twór zachowawczy i wycofany.

 

Pisząc Sprzedawcę strachu chciałem stworzyć coś na kształt biografii pisarza, opowiedzianej przez pryzmat adaptacji jego dzieł, oraz  małą historię kina grozy (i nie tylko) w pigułce.

 

Nie wiem, czy mi się to udało. Wy to ocenicie. Okrzyczycie lub nie. Zrobiłem co mogłem, aby sprawić wam (i sobie) przyjemność. Jeśli się nie udało – obiecuję poprawę.

 

 

Warszawa VI–IX 2013

         

 

Wiosenne porządki w Librotece

Bonusy na Bookrage - komplet dzieł Grabińskiego do zdobycia!

Ogrojec baśni - Stefan Grabiński

Za sprzedane 1400 pakietów bonus - "Czad. Cykl płci i miłości", za 1600 - "Zwidy wieczorne". Kto jeszcze nie kupił, niech zakupi - opowiadania Grabińskiego są rewelacyjne :) A kto zakupił, niech promuje, bo warto dostać dwa dodatkowe ebooki gratis. 

 

www.bookrage.org

 

"Czad. Cykl płci i miłości"

Jest to cykl opowiadań Stefana Grabińskiego połączonych tematyką demonicznej seksualności. Grabiński planował zebranie ich w formie książkowej, jednak ze względu na problemy z cenzurą nie doczekały się one takiej edycji za jego życia - niektóre z utworów włączone zostały ostatecznie do innych jego zbiorów, inne wydrukowano jedynie w prasie. Do cyklu należała również nowela "Wąż", której publikację wstrzymała jednak cenzura, a rękopis nie zachował się.

Książka zawiera opowiadania: "Czad", "Ksenia", "Dzieża", "Kochanka Szamoty", "Projekcje", "Zmora", "Podzwonne", "W domu Sary" i "Strych".

 

"Zwidy wieczorne"

Jest to zbiór opowiadań rozproszonych Stefana Grabińskiego, publikowanych za jego życia jedynie w prasie i nie włączonych przez niego do żadnego z większych cykli, takich jak "Demon ruchu" czy "Czad".

Zbiór zawiera utwory: "Czarna Wólka", "Tajemnica hrabiny Maspery", "Lepianka w czystym polu", "Sympatyk Proń", "Świadek Materna","Porumbica", "Wizyta", "Opowieść o grabarzu", "Przypławek Jana Mrocha", "Nietykalny", "Parkan", "Myriam z Medyny", "Ironia", "Węzły czasu", "Czas i klepsydra" oraz "Etyka linii".

Czytaj wiosną!

Już w najbliższy piątek na Miejskich Regałach Książkowych w Poznaniu, zwanych pieszczotliwie MiRKami, pojawi się kilkadziesiąt egzemplarzy książki „Fikołki na trzepaku” w kolorowych, wiosennych okładkach. Poznaniacy będą mogli wziąć je na własność, a dodatkowo każdy, kto odpowie na ukryte w książce pytanie konkursowe, będzie miał szansę zdobycia wyjątkowej nagrody książkowej.

 

Tak wyglądają przygotowania do akcji :)

 

 

A książek będzie duuuużo więcej :)

Nowy Bookrage - "Demony Grabińskiego" - pakiet polskiego mistrza grozy

Demon ruchu i inne opowiadania - Stefan Grabiński

Po krótkiej przerwie pora na kolejną edycję BookRage. Tym razem, podobnie jak w przypadku zeszłorocznego pakietu książek Janusza A. Zajdla, jest to edycja poświęcona dziełom jednego autora - Stefana Grabińskiego.

 

Stefan Grabiński (1887-1936) to polski pisarz, przedstawiciel nurtu grozy w polskiej literaturze międzywojennej. Klasyk noweli fantastycznej, twórca horroru kolejowego. W twórczości Grabińskiego groza i niesamowitość czai się często w pociągach, elektryczności i innych symbolach postępującej nowoczesności. Pod koniec życia popadł w postępującą nędzę i zapomnienie. Zmarł w skrajnym ubóstwie, opuszczony przez niemal wszystkich znajomych.

Nasze wydanie oparte jest na oryginalnych, przedwojennych edycjach, dzięki czemu mogliśmy przywrócić fragmenty usunięte przez redaktorów PRLowskich wydań opowiadań Grabińskiego (w tym niesławnego Janusza Wilhelmiego, późniejszego ministra kultury, znanego m.in. z zatrzymania realizacji „Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego i prób niedopuszczenia do realizacji „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy). Na wydaniach z czasów PRL, w których często brakowało całych akapitów oparte były do tej pory niemal wszystkie współczesne edycje dzieł Grabińskiego.

W ramach pakietu otrzymujecie pięć książek:

„Demon ruchu. Wydanie uzupełnione” – ten opublikowany po raz pierwszy w 1919 roku zbiór to najbardziej znana książka Grabińskiego, składający się z nowel związanych z tematyką kolejową – znaleźć w nich można pociągi-widma, złośliwe duchy kolei, echa przeszłych zdarzeń i tajemnicze sygnały znikąd. Zbiór zawiera opowiadania: „Głucha przestrzeń”, „Smoluch”, „W przedziale”, „Wieczny pasażer”, „Fałszywy alarm”, „Demon ruchu”, „Maszynista Grot”, „Sygnały”, „Dziwna stacja”, „Błędny pociąg”, „Ślepy tor”, „Ultima Thule”, „Engramy Szatery”, „Przypowieść o krecie tunelowym”. Dwa ostatnie opowiadania za życia autora ukazały się jedynie w prasie, ale planował włączyć je do kolejnych wydań „Demona ruchu”.

„Szalony pątnik” – ten wydany w 1920 roku zbiór zawiera opowiadania skupiające się na śmierci i szaleństwie. Zawiera utwory: „Szary pokój”, „Nocleg”, „Znak”, „Problemat Czelawy”, „Saturnin Sektor”, „Kruk”, „Osada dymów”, „Wezwanie”, „Dziedzina”.

„Księga ognia” – zbiór nowel z roku 1922 związanych z tytułowym żywiołem – bohaterami są strażacy, podpalacze, piromani i czciciele ognia. Zawiera opowiadania: „Czerwona Magda”, „Biały Wyrak”, „Zemsta żywiołaków”, „Pożarowisko”, „Pirotechnik”, „Gebrowie”, „Muzeum dusz czyśćcowych”, „Płomienne gody”, „Zielone Świątki”.

„Ogrojec baśni” – zbiór wydanych za życia autora jedynie w prasie utworów osadzonych w konwencji baśniowej. Zawiera opowiadania: „Sad umarłych”, „Pani z Białego Kasztelu”, „Król Nenufar”, „Cud Żywii”, „Za rychło”, „Ciuciubabka”.

„Wyspa Itongo” – ostatnia wydana za życia Grabińskiego powieść, której pierwsza edycja ukazała się w 1936 roku. Jej bohater, Polak o zdolnościach parapsychicznych, podczas podróży morskiej rozbija się na tajemniczej wyspie na Pacyfiku.

Natomiast zapłata powyżej aktualnej średniej ceny pakietu oznacza otrzymanie w pakiecie dwóch dodatkowych książek, co oznacza łącznie siedem (!) pozycji:

„Na wzgórzu róż” – zbiór niepokojących opowiadań grozy z 1918 roku. Zawiera opowiadania: „Na wzgórzu róż”, „Szalona zagroda”, „Po stycznej”, „Zez”, „Cień”, „W willi nad morzem”.

oraz

„Cień Bafometa” - wydana po raz pierwszy w 1926 roku powieść. Tadeusz Pomian ma stoczyć pojedynek ze swym śmiertelnym wrogiem, ministrem Praderą. Jednak ten jeszcze tego samego dnia zostaje nagle zamordowany. Przypadek czy działanie siły wyższej? I co ma z tym wszystkim wspólnego Paweł Kuternóżka, właściciel sklepu z dewocjonaliami?

 

Ja już zakupiłam - pozostaje tylko czytać :)

ZAGŁOSUJ NA „PRZESTRASZONY UMYSŁ” W KONKURSIE EBOOK ROKU 2013!

Przez cały marzec można głosować na Ebooka Roku 2013. Wystarczy wejść na stronę www.ebookroku.pli i przy wybranej książce kliknąć „zagłosuj”. Każdy może oddać głos tylko raz. Zachęcam do oddawania głosów na „Przestraszony umysł”.

Ebook Roku to plebiscyt organizowany już po raz drugi przez serwis Wydaje.pl. Nagroda Ebooka Roku 2013, przyznawana przez jury, ma na celu wybranie najlepszego ebooka w 3 kategoriach:

Najlepsza Fabuła Roku 2013

Najlepszy Poradnik Roku 2013

Najlepszy Self-pub Roku 2013

To jednak czytelnikom przypada najważniejsza rola – dzięki głosowaniu internetowemu wskażą jedną, najlepszą książkę, która otrzyma tytuł Ebooka Roku 2013.

Szczegółowe informacje na temat plebiscytu na stronie www.ebookroku.pl